Świadectwa uczestników Spotkania
jak już siedzę w autobusie który wiezie mnie do Kalwarii po prostu chce mi się krzyczeć z radości że znów jadę na Franciszkańskie Spotkanie Młodych!Jak widzę z daleka kościół Kalwaryjski to wiem że to jest to, to jest moje miejsce ukochane!!!!!!!!! Gdy klękam w Kościele przed obrazem Matki Bożej
Słuchającej i witam się po roku z Panią Kalwaryjską mam w oczach łzy... łzy wzruszenia że znów widzę Jej oblicze, że pozwoliła mi do Siebie przyjechać... czuję wtedy taką niesamowitą moc i ciepło mnie ogarnia,jestem wtedy taka szczęśliwa i lekka...czuję się tak jakby ktoś wtedy stał za mną w chwili gdy klęczę przed Jej wizerunkiem... wiem że to Ona stoi za mną i trzyma rękę na moim ramieniu... jestem, jestem znów na FSM-ie!
z roku na rok coraz głębiej przeżywam FSM a przybywam tam już od 2003 roku tj od 16 spotkania...
na XXI fsm duże wrażenie wywołała na mnie lekcja zaufania w wykonaniu ojca Darka... zresztą słucham jej przynajmniej raz w tygodniu! :) zresztą jak każdy wie tam na każdym kroku zdarza się tam coś niesamowitego co nas przybliża do Boga... i to prawda jest ze tam się ładuje akumulator na cały rok!
Na kalwaryjskim wzgórzu jest dużo czasu na modlitwę,na rozważania, na cisze .... Dużo czasu dla Jezusa!!!! Oprócz Eucharystii i Nabożeństw jest też możliwości duchowej osobistej adoracji Najświętszego Serca Pana Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie w kaplicy świętego Rafała.. Kaplica ta jest otwarta całą dobę ale na czas nabożeństw i Mszy zamykana... Panu Jezusowi można wszystko zawierzyć opowiedzieć wypłakać bo On jest największym naszym przyjacielem... Podziękować za życie i prosić o pomoc..... On nie tylko wysłucha ale i pomoże!
Koncerty na FSM-ie to prawdziwa impreza dla ducha, serca i dla całego siebie bo ostre brzmienie zespołów takich jak Fioretti i a &d naprawdę przemawiają do człowieka! Nogi same rwią się do tańca by wychwalać imię Pana!
Jak po mnie widać to co mówią o kalwaryjskim wzgórzu i FSM-ie jest całkowitą prawdą ... Zakochałam się w tym miejscu w tej atmosferze w tych ludziach... Zakochałam się w Matce Boskiej Kalwaryjskiej, Franciszku,Klarze... nie wyobrażam sobie by tam nie jechać... tam mam już swoich przyjaciół! Z każdym Fsm-em coraz bardziej przywiązuję się do tego miejsca... Kocham Kalwarię!!! Dzięki Spotkaniom czuję się pełnowartościowym chrześcijaninem który nie marudzi i cieszy się życiem! FSM- zobowiązuje! :)
a Franciszkanie to naprawdę niesamowici zwyczajni ludzie dzięki którym poznaje bliżej Pana Boga :) i za to im wielkie dzięki! BEZ NICH JUŻ NIE BYŁO BY TAK WESOŁO! :) na Franciszkanów po prostu można zawsze liczyć! :)
Karolina
Na Kalwarii przeżyłam czas, który nieświadomie mnie zmienił. Pierwsi zauważyli to moi bliscy – po powrocie do domu. Moi rodzice, chłopak mówili – jesteś inna. Tak spokojniejsza, pewniejsza siebie. To był rok 2004. Od tamtej pory wiele w moim życiu się rzeczywiście zmieniło – mam męża, z radością oczekujemy na pierwsze dziecko. Nie zmieniło się jedno – wciąż, co roku wracam na FSM, na Kalwarię.Magda, świeżo upieczony magister farmacji
To magiczne miejsce – cisza, spokój, życzliwość ludzi, piękno przyrody. Inne oblicze Kościoła. Bóg, który wydaje się tam tak bliski. Wszechobecni franciszkanie i ich radość. Trzeba to przeżyć!Mateusz, uczeń liceum
Na Kalwarię jechałem niechętnie – właściwie to do wyjazdu zmusiła mnie moja dziewczyna. Na miejscu zaskoczenie. Spodziewałem się totalnej nudy – było dużo radości i Bóg, który się nie narzucał… Po prostu delikatnie, po cichu wchodził wprost do serca. Pierwsza szczera spowiedź – po latach. Lekcja prawdziwej miłości i przebaczenia. Dziękuję! Nie mogę się doczekać najbliższego Spotkania.Paweł – student informatyki
Na FSM jeżdżę niemalże od dziecka – pierwszy raz byłam tam z moimi rodzicami. O dziwo, nie znudziłam się. Kalwaria wciąż zaskakuje mnie czymś nowym, na FSMie odkrywam kolejny etap siebie samej. Krok po kroku – rok po roku. Lepiej się później żyje!Ewelina – uczennica technikum
FSM to dla mnie czas ładowania akumulatorów mojego serca. Wszak muszę nabrać siły – aby żyć. To także czas, gdy mogę sobie wiele spraw „poustawiać” – głównie w swoim sercu. T wreszcie czas, gdy ze łzami w oczach doświadczam, jak bardzo konkretnie kocha mnie Bóg. Tutaj zrozumiałam, czym jest wiara.Jola – studentka prawa
Dzięki FSMowi uratowałem swoją wiarę. Wcześniej była ona bardzo tradycyjna – niedzielna Msza, spowiedź co jakiś czas, rzadko osobista modlitwa. Na Kalwarii doświadczyłem wiary żywej – także świadectwa ludzi, dla których Jezus jest najważniejszą osobą w życiu. Nie byli wcale smutni i zgorzkniali – wręcz przeciwnie – pomimo problemów emanowała z nich radość – radość prawdziwie chrześcijańska. Zapragnąłem takiej radości – i moje życie zaczął powoli zmieniać Bóg!Adam – maturzysta
Początek mojego powołania to Spotkanie Młodych na Kalwarii. Tam spotkałam siostry – teraz jestem jedną z nich. Zobaczyłam inne oblicze Kościoła i usłyszałam Boga, który coraz wyraźniej wołał do życia w Zakonie. Na Kalwarii to wołanie brzmiało bardzo wyraźnie. Inni pomogli i dodali odwagi – powiedziałam TAK! Dzisiaj z radością wspominam tą chwilę!s. Ewa – tuż przed ślubami wieczystymi
Dla mnie ten czas przyniósł szczególne wydarzenia.. jedno z nich to nabożeństwo, gdy na scenę wniesiono Całun, obraz najlepszego przewodnika. Możliwość adoracji Najświętszego Sakramentu w kaplicy św. Rafała gdzie również byl obecny Całun był czasem modlitwy.. tam sercem słyszałem.. "Nie bądź niedowiarkiem ale wierzącym." Modlitwa była obecna i w tańcu, zabawie.. gdzie słowa "EFFATHA" - otwórz się - śpiewałem głośno; najbardziej sobie. Również napotkani ludzie byli dla mnie darem tego czasu. Dzięki że byliście tam... Każde przeżyte nabożeństwo i konferencja zasiało swoje ziarenko, które teraz staram się pielęgnować. Do domu wróciłem silniejszy.. teraz mogę wałczyć. Nawracać się.Bracia i siostry.. czyńmy Dobro
Tomek - uczestnik 20 FSMu
Na FSMie byłam 4 raz. Dzięki temu mogę trochę porównać te lata. Owszem tematycznie każde było inne. Ludzie za każdym razem inni i coraz więcej. Jeśli chodzi o ten to cieszę się że pojechałam. I cieszę się ze wzięłam ze sobą mojego najlepszego przyjaciela. Temat spotkania był wprost kapitalny do tego co dzieje się teraz w moim sercu czyli moment wybory drogi życiowej. Nabożeństwa super, konferencje jeszcze lepsze. Koncerty mogą być. Niektóre zespoły usłyszałam pierwszy raz, ale podobały mi się. Jak dla mnie kaplica św. Rafała to przecudowny pomysł. To miejsce jest świetne i dziękuję że i w tym roku było. Najlepszy punkt na Kalwarii Pacławskiej podczas FSM.Ania
Witam wszystkich:) Może zacznę od tego, że tak bardzo chciałam w tym roku jechać do Kalwarii, że chyba wyprosiłam sobie od Pana Boga spojrzenie na plakat FSM-u. I mimo iż FSM rozpoczynał się kilka dni później udało mi się przybyć:). Nie bardzo wyobrażałam sobie rozmach i w ogóle przedsięwzięcie tego typu - nie przypuszczałam ze jest to robione w takiej skali.
Czas spędzony w Kalwarii był dla mnie niesamowity pod każdym względem - odczuwałam wciąż prowadzenie Pana Boga, a poszczególne nabożeństwa, Eucharystie, konferencje itd. pomagały mi odnaleźć siłę płynąca ze spotkania z Bogiem i z Bogiem w drugim człowieku. Mogłam się wyśpiewać (koncerty super - zwłaszcza), wymodlić przed Najświętszym Sakramentem, podziwiać Boga w cudnym górskim widoku z pola namiotowego i otwierać się na to, co On mówi do mnie...
I jeszcze jedno - sobota jako dzień, który w kilku punktach przygotowywał do spowiedzi. I to niesamowite doświadczenie spotkania z Chrystusem w nocnej, plenerowej spowiedzi...
Dziękuję Bogu za ten czas, wierzę, że siła płynąca z Kalwarii będzie mnie wzmacniać dluuuuugo.
Ritka

Jeżeli chcesz podzieli się twoim doświadczeniem z FSMu - napisz! Czekamy na Twoje świadectwo!




