O porannej gorączce i ochłodzie w deszczu...
Gorączka. Trapi nas gorączka. Chyba nawet epidemia gorączki. Jednak nikt tu nie jest chory! :) Trwają ostatnie przygotowania. Wszystko pod kontrolą. Wszystko działa. I OK.
Rano zryw. Niektórzy niemalże wraz ze wschodem słońca. Niestety nie dane było nam tu, na Kalwarii, go zobaczyć. Od wczoraj pada deszcz. Wierzymy, że to deszcz Bożego Oczyszczenia, który przygotowuje nas na Łaskę i jej owoce.
Temperatura jednak wysoka- w sercach. Na zewnątrz nie więcej niż 16 stopni w Celsjuszu. Wśród kadry... hmm trudno to ocenić – jest to temperatura maksymalnego zaangażowania! Istna gorączka! Ale to jedna z tych pozytywnych: nie oznacza walki organizmu z bakterią, ale mobilizację by podołać wyzwaniu.
Wszystko w Bożych rękach.

A uczestnicy? Wielu zaspanych, zmęczonych podróżą najczęściej z daleka, ze wszystkich stron Polski. Oni już dotarli. Na zamoczonym polu namiotowym rozbijają swój obóz przetrwania na następny tydzień. Niektórzy wybierają kamienicę bądź Dom Pielgrzyma. Potem będą śpiewać „mój jest ten kawałek podłogi” na przemian z hymnem spotkania, którego możecie już posłuchać na naszej stronie. No i jak? Prawda, że pozytywnie zaskoczeni?





